Liliana Bardijewska
Marcin
zjawił się pewnego dnia na Ulicy wraz ze swoimi rodzicami i psem
Cezarem. Właśnie przeprowadzili się z miasta do nowego miasta, do nowego
domu. Nowego starego domu – gwoli ścisłości. A dom ten, to nie taki
zwykły dom – ma charakter i aż osiem tajemnic, które poznajemy w każdym
rozdziale. Wszędzie skrzypi, trzeszczy. Staruszek, ruderka. Jednak
Marcinowi podoba się. Na całym świecie nie ma drugiego takiego domu.
Wydeptane schody, wybrakowany dach, drewniane sufity ze śladami bytności
korników, siwe mury – cała ta sceneria, wszystkie rekwizyty: belkowane
sufity, malutkie zakamarki, spiżarki, strych z rupieciami, drewniane
szafy zamykane na skobel, kamienny zlew gdzieś w kącie, sprawiają, że
ciarki mogą pogiglać plecy małego czytelnika. Nie wyjawię oczywiście,
jakie tajemnice kryje w sobie budynek, bo wtedy tajemnica nie byłaby już
tajemnicą. Jest jeszcze wiekowa babcia Anzelma, która świetnie wpisuje
się w koloryt tego zapuszczonego i zapomnianego domostwa. Chłopiec
poznaje powoli każdy kąt, stara się okiełznać nowe lokum, które co tu
kryć, z początku jest baaaardzo nieprzyjazne. Dom jest bohaterem w tej
opowieści. Liliana Bardijewska obdarzyła go sercem i duszą. Dom myśli,
knuje, planuje, zastawia zasadzki, nie jest łatwym przeciwnikiem. W
książce oprócz przygody, emocji związanych z odkrywaniem kolejnych
tajemnic, przygód, są uczucia związane z wiecznymi przeprowadzkami,
życiem na walizkach. O swoich przygodach, refleksjach Marcin pisze w
swoim dzienniku na końcu każdego rozdziału. Wychwala migdałowe babeczki
babci Anzelmy, zastanawia się czy jest coś takiego jak prawdka, czy
półprawda, czy tylko prawda, stara zaprzyjaźnić się z nową siostrą.
Książka
jest laureatką Literackiej Nagrody Polskiej Sekcji IBBY - została
książką roku 2006. Otrzymała również nominację do Listy Honorowej IBBY
2008.
Wiek: +8
.jpg)
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuń